Menu

Strony

poniedziałek, 25 grudnia 2017

Biwak Listopadowy Kąclowa 2017



Nasz biwak rozpoczął się 10.11.2017. na dworcu PKS w Nowym Sączu. Zebraliśmy się tam wszystkimi zastępami i oczekiwaliśmy na autobus. Nie musieliśmy długo czekać. Autobus zaraz przyjechał i mogliśmy rozpocząć naszą wyprawę na  biwak. Podróż przebiegła miło i spokojnie. Gdy dojechaliśmy do Grybowa musieliśmy poczekać chwilę na kolejny transport. Po miłej podróży przybyliśmy do Kąclowej. Zakwaterowaliśmy się i nasz drużynowy oznajmił nam, że zaraz ma się odbyć uroczysty apel wraz z 1. Drużyną Grybowską. Po apelu wszystkie zastępy przygotowywały kolację. Ten dzień miał już dobiegać końca,  ale o godzinie 2:00 odbył się alarm nocny, który miał na celu sprawdzić nasza czujność i szybkość.  Nasz zastęp jako jedyny zmieścił się w wyznaczonym limicie7 minut,  z wynikiem 6 minut i 15 sekund. Po alarmie nocnym wszystkie zastępy udały się na wymarzony odpoczynek.
            Następnego dnia dzień zaczął się od modlitwy, porannej rozgrzewki i smacznego śniadania. Tego dnia wzięliśmy udział w uroczystej mszy świętej z okazji Święta Niepodległości w kościele w Kąclowej. Po mszy udaliśmy się na wzgórze, na którym przygotowaliśmy  nasz obiad. Po obiedzie dostaliśmy mapy na których były zaznaczone "bomby" , które mieliśmy jak najszybciej zebrać. Po tej jakże wyczerpującej grze, przyszła pora na świeczysko, które prowadził zastęp Orzeł z 1. Grybowskiej. Po świeczysku  przyszła pora na adoracje Najświętszego Sakramentu. Tak nam minął dzień drugi.
            Ostatniego dnia tego świetnego biwaku, wzięliśmy udział w niedzielnej mszy świętej. Po mszy odbył sie uroczysty apel podsumowujący biwak. Cały biwak wygrał zastęp Lis z 1. Grybowskiej , cykl 1 wygrał Bocian z 1. Nowosądeckiej, a alarm nocny wygrał Puchacz z 1. Nowosądeckiej . Po tym apelu poszliśmy na przystanek i czekaliśmy na autobus do Grybowa, a następnie wróciliśmy do Nowego Sączą.
            Moim zdaniem, ten biwak został świetnie zorganizowany i dostarczył nam wszystkim cennych i niezapomnianych chwil.
Zastępowy Puchacza
Piotr Ledniowski

czwartek, 2 listopada 2017

Obóz Kalwaria Pacławska 2017



Nasz obóz rozpoczął się trzeciego lipca na parkingu pod kościołem parafii Matki Bożej Bolesnej w Zawadzie. Wsiedliśmy do VIP-owskiego autobusu, który na nas oczekiwał. Łącznie było nas wtedy dziewiętnastu. W sanockim McDonaldzie zjedliśmy obiad. Gdy dojechaliśmy na miejsce czekała na nas miła niespodzianka- zaprzyjaźniony franciszkanin zabrał swoim wozem nasze rzeczy na szczyt wzgórza, gdzie mieliśmy rozbić obóz. Na górze spotkaliśmy oczekujące na nas zastępy z Wiązowy i Warszawy. Zjedliśmy kolację, znaleźliśmy miejsca na nocleg i poszliśmy spać. Następny dzień był bardzo pracowity. Pomimo początkowego braku żerdzi większości zastępów udało się stworzyć główną konstrukcję platformy. Jednemu z zastępów (puchaczowi) udało się nawet ukończyć platformę. Tego dnia z wizytą wpadł także nasz szczepowy z harcerkami, by dowieźć nam kilka potrzebnych rzeczy. Na wieczór przyszła burza. Mocny wiatr wyrywał plandeki, a rzęsisty deszcz błyskawicznie zalewał plecaki. Najbardziej ucierpiał zastęp bocian, którego plandeka całkiem zerwała się z kołków. Zmuszeni byli nocować w kraalu. Na szczęście kolejny dzień był słoneczny, więc wszystkie straty dnia poprzedniego bardzo szybko zniwelowano. Nowością na obozie była popularyzacja podwieszanych ław i stołów.
Do tej pory w naszej drużynie preferowano raczej tradycyjne mocowania na sztywno węzłem kwadratowym. Po ukończeniu budowy urządzeń obozowych miała miejsce olimpiada. Wybudowano tor przeszkód i manzo. Obie te dyscypliny wzbudziły ogromne emocje wśród rywalizujących zastępów. Po tych wydarzeniach miała miejsce pielgrzymka do Paprotna. Stoi tam niewielki cmentarz. Jest
to prawdopodobnie jedyna pozostałość po niegdyś wielkiej i tętniącej życiem wsi. Wojenna
zawierucha i przesiedlenia niestety wymazały ją z kart historii. Zapaliliśmy znicze na grobach
i pomodliliśmy się w intencji pochowanych tam ludzi. Kolejnego dnia odbył się konkurs kulinarny. Szefowie kupili składniki według przygotowanych wcześniej przez nas list. Wszystkie potrawy okazały się smaczne. Największym kunsztem kulinarnym popisał się zastęp zaskroniec, co jest niejaką tradycją ich zastępowego. Następnego dnia odbyły się rajdy na stopnie. Śmiałkowie mieli za zadanie przejść zadaną wcześniej przez drużynowego trasę i wrócić do obozowiska wykonując przy okazji zadania. Jednym z nich był oczywiście nocleg w lesie. W tym czasie osoby, które pozostały w obozowisku wyruszyły by poprzez pracę wspomóc lokalną ludność. Udaliśmy się do Klasztoru franciszkanów w Kalwarii Pacławskiej. Naszym zadaniem było przenoszenie materacy ze strychu do tzw. kamienicy, gdzie później spać mieli niektórzy uczestnicy Franciszkańskiego Spotkania Młodych (w którym wielu
z nas miało przyjemność brać udział). Następnego dnia rozpoczęło się explo. Przed rozesłaniem poszliśmy do Huwnik, gdzie swą bazę ma jednostka straży granicznej. Dzięki ich uprzejmości spędziliśmy wspaniałe chwilę poznając tajniki ich pracy i wyposażenia. Wszystkie zastępy wyruszyły na explo z wielkim optymizmem i nadzieją. Często właśnie to wydarzenie zapewnia najwięcej wspomnień. Żaden zastęp się nie zawiódł. Okoliczna ludność była bardzo ciepła i skora do współpracy. Historie explo każdego z zastępów spisane w jednej książce byłyby zapewne bardzo poczytne i fascynujące. Kolejną przygodą była wielka gra. Tematyką fabularną tego obozu była Wojna Trojańska. Zastępy (zarówno nasze jak i warszawskie i wiązowskie) zostały podzielone na obozy- strony konfliktu. Jedni byli Achajami, a drudzy zaciekłymi obrońcami Ilionu. Jako uczestnicy musieliśmy przejść serię zadań i gier prowadzących nas do ostatecznego starcia. Odbyły się gry utrwalające zdolności praktyczne związane z topografią czy chociażby budową łuków. Ostateczna walka polegała na ataku Achajów na Troję. Ilion przetrwał serię szturmów i mógł cieszyć się zwycięstwem- Helena została obroniona! Mimo wszystko to Grecy święcili więcej sukcesów od Trojan. Zdobyli w poprzedniej walce sztandar armii Ilionu. Po tym wydarzeniu miały miejsce Sądy Honorowe i depionierka. Praca szła bardzo szybko. Obozowiska zostały błyskawicznie uprzątnięte. Na apelu końcowym ścięliśmy maszt. Potrzeba było ponad dwustu uderzeń topora, by powalić tą konstrukcję! Ostatni dzień obozu tradycyjnie zakończył się watrą. Jedzenia i trunków nie brakowało. Wszyscy śmiali się i śpiewali. Następnego dnia odbyły się przyrzeczenia i wróciliśmy do domów.

Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z obozu 
                                                             
                                                                                                                           Jakub Niezabitowski ćw.

Biwak majowy- Czaczów 2017

W dniach 2-4 czerwca odbył się biwak naszej drużyny. Chłopcy m.in. budowali konstrukcje pionierskie, grali w gry przesiąknięte rywalizacją i siłą, walczyli w konkursie kulinarnym. Mieliśmy okazję delektować się pięknym zachodem słońca. To był wspaniały czas. Cykl 3 z wielką przewagą wygrał zastęp Bocian! Natomiast biwak drużyny po zaciętej walce wygrał zastęp Puchacz! Gratulacje!

Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z tego biwaku 



środa, 1 listopada 2017

Dzień Modlitw 2017!



W dniach 21-22.04.2017r. odbył się Dzień Modlitw środowiska małopolskiego FSE. Nasza drużyna spotkała się o godzinie 18:00 na rynku. Następnie udaliśmy się do miejsca noclegu. W szkole spotkaliśmy 1. Grybowską, którzy razem z nami spali w jednej szkole. Po zakwaterowaniu całą drużyną uczestniczyliśmy w drodze krzyżowej. Następnie zastępowi i kucharze poszli po jedzenie. Około godziny 21:00 odbył się Sąd Honorowy, na którym Kuba Kruczek został zastępowym Bociana a Adrian, Kacper, Piotrek i Michał zostali dopuszczeni do złożenia przyrzeczenia. Po sądach, na apelu Kuba miał mianowanie na zastępowego. Następnie zagraliśmy w dentystę. Później odbyło się czuwanie przed przyrzeczeniami.
Następnego dnia wstaliśmy o 4:30. Razem z drużyną z Grybowa poszliśmy na przystanek gdzie Czekał na nas autobus do Oświęcimia. Po dojechaniu na miejsce, uczestniczyliśmy w drodze krzyżowej, która prowadziła wzdłuż murów byłego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau.  Każda jednostka niosła krzyż, naszej drużynie przypadła 9 stacja. Gdy doszliśmy do Sanktuarium Matki Bożej Wspomożenia Wiernych w Oświęcimiu. Mogliśmy zwiedzić stary bunkier. Przewodnik opowiadał o tragicznych losach więźniów. Po drodze krzyżowej odbyła się uroczysta Msza Święta. Wszyscy byli zaangażowani w przygotowanie liturgii. Następnie w końcu mogliśmy przygotować obiad, dzięki czemu już nikt nie chodził głodny. Nagle Huk granatów przerwał nam odpoczynek. To był znak, że zaczyna się Wielka Gra. Na samym początku musieliśmy odszyfrować tajną wiadomość. Drugim etapem było przetransportowanie rannych w bezpieczne miejsce. Następnie zastępy, bez zastępowych zostały uwięzione w budynku, gdzie został rozprowadzony trujący gaz.  Na szczęście udało nam się uciec. Ostatnim etapem była gra w manzo. Żeby uwolnić zastępowych zastępy musieli wygrać starcie z SS-manami. Na apelu końcowym swoje przyrzeczenie hufcowemu złożył Radosław Ruchała- tata Grześka, który pomaga w drużynie. Następnie odbył się apel drużyny, na którym swoje przyrzeczenia złożyli Adrian, Kacper, Michał, Piotrek i nasz szczepowy- Radek.
Tak skończyła się kolejna niesamowita przygoda.
Zobacz zdjęcia z Dnia Modlitw
Zastępowy Bociana
 Jakub Kruczek, wyw

środa, 15 marca 2017

ZZZ Obidowa- Turbacz 25,26.02.2017



W dniach 25-26.02 2017r. odbyła się Zbiórka Zastępu Zastępowych 1. Drużyny Nowosądeckiej. Spotkaliśmy się o 6.50 na Dworcu MDA i mimo otaczającej nas mgły (lub smogu) wyruszyliśmy do  Nowego Targu. Spotkaliśmy się tam z Michałem- zastępowym „Wilka” i wyruszyliśmy około 9.45 do Obidowej- punktu startowego naszej przygody. Pozostawiliśmy tam resztę sprzętu, wzięliśmy plecaki z prowiantem na drogę i wyruszyliśmy w trasę, liczącą przeszło 20km- ,,Śladami Olimpijczyków- z Obidowej na Turbacz”. Gdy byliśmy w połowie trasy zadzwonił do nas Mikołaj, mówiąc że jest już u początku podejścia. Wróciłem po niego i wyruszyliśmy drugą trasą, goniąc czołówkę. Po kilku godzinach dogoniliśmy resztę naszego ZZ-u. Spotkaliśmy turystę, który się zgubił. Jego GPS zaczął wariować i pan zbłądził o dobre kilka kilometrów. Na szczęście znalazł u nas pomoc. Dzięki naszej mapie i kompasowi pokazaliśmy gdzie się znajdujemy i którędy powinien dalej pójść. Nasze tradycyjne metody orientacji w terenie wygrały z nowymi technologiami i wybawiły turystę z opresji, jaką była wizja błądzenia po lesie w ciemności przy minusowej temperaturze. Po zrobieniu sobie pamiątkowego zdjęcia w pięknym otoczeniu rozpoczęliśmy powrót, który okazał się większym wyzwaniem z racji szybkiego nabierania prędkości, a stosunkowo wolnego zwalniania. Rezultatem okazało się kilka wywrotek oraz pamiątkowe zdjęcie na mostku. Dzięki tej trasie wszyscy opanowali do perfekcji technikę zjazdu o nazwie „pług”.
Zdjęcia z ZZZ! 
                Około godziny18:00 byliśmy w Obidowej, gdzie Mikołaj, Bartek i Michał poszli już do schroniska PTTK ,,Stare Wierchy”, a ja z Krzyśkiem wróciliśmy po sprzęt. Z niewielkimi problemami spowodowanymi oznaczeniem szlaku, a dokładniej ich brakiem my również wyruszyliśmy w drogę. Do schroniska dotarliśmy o godzinie 20, gdzie zostaliśmy poinformowani, że jest dla nas miejsce na jadalni. W mgnieniu oka zjedliśmy kolację, po czym poszliśmy spać.
                Następny dzień zaczęliśmy od modlitwy, po czym około godziny 7.00 rozpaliliśmy ognisko, gotując obiad, na który składał się ryż i kurczak w warzywach po chińsku. O 9.15 zbiegaliśmy z samego szczytu, gdyż u podnóża góry był przystanek, z którego autobus jechał raz na półtorej godziny. Wyglądało to ciekawie (tym bardziej z nartami w rękach), co wyczytaliśmy z wyrazu twarzy mijających nas ludzi. Na autobus zdążyliśmy, pojechaliśmy do Nowego Targu, gdzie z racji niedzieli wzięliśmy udział we mszy, w Kościele pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Po mszy zrobiliśmy Radę Drużyny na której podsumowaliśmy wyjazd i omówiliśmy wyzwania, które na nas czekają w cyklu 3. Następnie udaliśmy się już na przystanek, naprzeciw Starostwa Powiatowego, skąd autobus zabrał nas do domu.
                Była to fantastyczna przygoda, podczas której przyswoiliśmy sobie praktyczne zastosowanie nart biegowych. Co ważniejsze nikt się nie poddał wychodząc na szczyt, co wynagrodził nam fantastyczny widok na Tatry Wysokie. Uważam, że był to jeden z lepszych ZZ-ów, a na pewno najaktywniejszy. Poprawiliśmy swoją kondycję i pooddychaliśmy czystym powietrzem o które ciężko w Nowym Sączu.

Grzegorz Ruchała ćwik,
zastępowy zastępu Zaskroniec

piątek, 3 lutego 2017

Zimowisko Bobowa 2017




Zimowisko rozpoczęliśmy na dworcu PKP w Nowym Sączu. Jechaliśmy pociągiem przez godzinę, aż w końcu dotarliśmy do schroniska młodzieżowego w Bobowej. Po zakwaterowaniu zagraliśmy w rugby.  Jest to chyba ulubiona gra naszej drużyny, gdzie można pokazać swoją siłę, szybkość i spryt.
Nagle usłyszeliśmy znajomy dźwięk rogu drużynowego, który posługując się alfabetem morse’a wzywał nas na oficjalny Apel rozpoczynający Zimowisko. Wieczorem odbyło się świeczysko o fabule ,,Asterix i Obelix.‘’. Zastępy przedstawiając scenki spisały się na medal. Następnie wszystkie zastępy wzięły udział w sztafecie morsem organizowanym przez Mikołaja Maślankę, jako jedno z zadań na sprawność mistrzowską. W końcu jedni poszli spać, a drudzy udali sie na wartę.

Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z zimowiska!

Następnego dnia po śniadaniu poszliśmy całą drużyną na msze świętą. Mieliśmy okazję pomóc miejscowej LSO w przeprowadzeniu liturgii. Po niej udaliśmy się na kilkugodzinne Explo do pobliskich wsi. Był to świetny czas na to, żeby zacieśnić więzi w zastępie, pokonując wspólnie drogę i wykonując zadania, które wymagały od nas otwartości do  mieszkańców. Gdy wróciliśmy czekał juz na nas obiad. Po zjedzeniu mieliśmy okazję na apelu gościć asystenta hufcowego- Artura Hata. Po apelu był czas na przeprowadzenie Apelu Ewangelicznego i na Radę Zastępu. Następnie udaliśmy sie na świetlice, gdzie dh przyboczny- Piotrek uczył nas piosenek. Później  dh Oskar wprowadził nas w fabułę Wielkiej Gry i opowiedział o głównych postaciach.
Następnie nadszedł czas na świeczysko. Wszyscy przygotowali super scenki. Po wieczerzy przybył do nas wódz naszej osady i ostrzegł nas, że Rzymianie chcą ukraść naszą skrzynie z dokumentami dotyczącymi niepodległości naszej wioski. Byliśmy zmuszeni do obstawienia całonocnej warty przy naszym skarbie. Około drugiej w nocy obudził nas dźwięk bębnów. Posłańcy polecili nam jak najszybciej udać się do Juliusza Cezara. Ten przy świetle pochodni, które trzymali Rzymscy legioniści powiedział nam, że dzielnie wywalczył nasze artefakty i jeśli chcemy je odzyskać, to musimy wykonać 12 prac, w których trzeba się wykazać siłą i sprytem.

Kolejnego dnia po śniadaniu zaczęliśmy Wielką Grę. Na początku dostaliśmy od Panoramixa trochę napoju magicznego, który miał ułatwić nam dalsze zadania. Miejscem, gdzie miała się odbyć były lasy w Jankowej. Gry były bardzo ciekawe i emocjonujące (strzelanie z procy, sztafeta semaforem, przerzucanie nad liną, znajomość znaków topograficznych, obliczanie szerokości rzeki korzystając z twierdzeń matematycznych, bieg sprawnościowy). Na koniec musieliśmy narysować szkic marszruty. Po powrocie do schroniska musieliśmy jeszcze odpowiedzieć na kilka zagadek, które zadał nam stary mędrzec. Następnie były walki między zastępami na „krokodylki” dzięki którym mogliśmy wygrać więcej napoju magicznego. Kiedy uzbieraliśmy odpowiednią ilość napoju, mogliśmy przystąpić do ostatecznego starcia z legionami rzymskimi. My jako Galowie rzuciliśmy się na garstkę Rzymian (4 naszych szefów). Juliusz Cezar został obezwładniony i pokonany przez wojowników. Dał galijskiej wiosce niepodległość. Wieczorem mieliśmy świeczysko, na które zaprosiliśmy dzieci z kolonii. Było dużo śmiechu i wspólnych gier. 

Ostatniego dnia zimowiska zjedliśmy śniadanie i przygotowywaliśmy się na Sądy Honorowe. Po nich każdy zastęp zorganizował grę. Nareszcie nadszedł wyczekiwany apel, na którym zostały rozdane wstążeczki. 

Explo wygrał zastęp Wilk, podczas Wielkiej Gry i Ekspresji równych sobie nie miał zastęp Puchacz, a całe Zimowisko Bobowa 2017 wygrał zastęp Zaskroniec! Po systematycznej i ciężkiej pracy każdego zastępu Cykl 2 wygrał zastęp Zaskroniec.

O 17.25 przyjechał pociąg, którym pełni zapału do dalszej pracy w zastępach dojechaliśmy do Nowego Sącza.
                                                                   
                                                                                                                  Jakub Kruczek wyw.